TaniaKsiążka.co.uk

Księgarnia Internetowa UK

£7.60


Dodatkowe informacje:
Autor:Jerzy Dynin
Stron:232
Format:14.5x20.5 cm
ISBN:978-83-8169-174-1
EAN:9788381691741
Rok wydania:2019
Wydawnictwo:Prószyński Media
Oprawa:oprawa twarda
Gatunek:POWIEŚĆ HISTORYCZNA

Dostępność

Dostępna ilość: 22


Zadaj pytanie o produkt

Aryjskie papiery

Jerzy Dynin


Niezwykły pamiętnik żydowskiego chłopca, który przeżył wojnę, podając się za polskiego arystokratę. `Aryjskie papiery` napisał zaraz po wojnie, ale po polsku wychodzą dopiero teraz. Historia Jerzego Dynina poruszyła między innymi Baracka Obamę.

We wrześniu 1939 roku Dyninowie, zamożna łódzka rodzina żydowska, uciekają najpierw do Wilna, a potem na Kresy. Czternastoletni wtedy Jerzy razem z matką i siostrą trafia pod opiekę arystokratycznej rodziny Plater-Zyberków, która zmienia im jedną literę w nazwisku i przedstawia jako swych krewnych. Z dnia na dzień muszą nauczyć się żyć na nowo.

Ile rodzin jest w stanie jeść z jednego talerza?
Jak uniknąć obowiązkowego korzystania z miejskiej łaźni?
Czy miłość da się ukryć tak jak pochodzenie?
Czy rodzinne klejnoty gwarantują przetrwanie?
Dlaczego, walcząc o swoje życie, ratować również kogoś obcego?

Ponieważ Jerzy Dynin spisał swoje wspomnienia w 1946 roku, `Aryjskie papiery` to również niezwykle ciekawe - wolne od powojennych narracji - studium tego, jak zachowywali się w czasie wojny Polacy, Białorusini i Litwini.
Książkę wydano kilka lat temu w USA, do polskich czytelników trafia dopiero teraz.

Jest to wyraz największej nadziei i miłości. Dziękuję, że spisał Pan swoją historię.
Barack Obama

Na rozkaz lekarza rejonowego, przy poparciu burmistrza, zaczęto budować łaźnie miejską. Po ostatecznym jej wykonaniu, każdy mieszkaniec był zobowiązany uczęszczać do niej. Niebezpieczeństwo znowu zawisło nad nami i spokój odszedł całkowicie. Doktor Piaskowski również się uparł, że musi przeprowadzić ogląd medyczny wszystkich mieszkańców, gdyż jakoby w miasteczku panują choroby weneryczne.
Znowu tradycja obrzezania przybliżała nas do śmierci. Budowa łaźni miała się ku końcowi, groźba zawisła nad nami. Przetrwaliśmy tyle i teraz mieliśmy ulec? Postanowiliśmy walczyć. Robiliśmy tysiące planów. Zima była w pełni i głęboki śnieg pokrył wszystko dookoła. Sytuacja zdawała się być beznadziejna. Rozważaliśmy następujące możliwości:
1. Udać się do łaźni i przejść oględziny lekarskie
2. Moja ucieczka.
3. Ucieczka całej naszej trójki.
To pierwsze oznaczało śmierć. Doktor Piaskowski, jako że i tak, w naszym mniemaniu, podejrzewał nas o żydostwo, zwróciłby specjalną uwagę na mój członek i doniósłby o tym Reinesowi. W łaźni również każdy mógłby zauważyć, iż jestem inny, gdyż było się tam nagim. O ile bym sam zniknął z Horodyszcza, to moją nieobecność Niemcy by określili `uciekł do bandytów`, to znaczy do partyzantów. I gdyby mnie się udało dotrzeć do partyzantów, to matkę